Browsing Posts published in Sierpień, 2010

Mamy małą niespodziankę dla wiernych i wytrwałych czytelników, którzy towarzyszą nam w podróży już ponad miesiąc.

Część z Was pewnie wie i pamięta, że 12.06.2010 miało miejsce dość istotne wydarzenie w życiu moim i Pauliny. Można powiedzieć, że to co wówczas zrobiliśmy jest fundamentem tego, co robimy teraz. W związku z tym relacja z tego dnia jest w pewnym sensie relacją z naszej podróży, dlatego zdecydowaliśmy się umieścić ją na blogu.

Korzystając z gościnności Sebastiana (autora zdjęć), zapraszamy do obejrzenia reportażu (galerii zdjęć) z niewątpliwie jednego z najważniejszych i najpiękniejszych dni w naszym życiu.

http://www.sebastianmalachowski.pl

Wybieramy „STREFA KLIENTA” , pokaże się kilka galerii. Wybieramy tą z nami (czarnobiałe zdjęcie z charakterystyczną perspektywą i grą światła), wprowadzamy użytkownika: paulinatomasz, hasło:PaulinaTomasz1

Sebastian, jeszcze raz wielkie dzięki. Pojedyncze zdjęcia są niesamowite, ale całość połączona w reportaż nabiera dla nas szczególnego wymiaru. Dobra robota :)

- Paulina, co wczoraj robiłaś?
- Aaa.. śniadanie jadłam w Hong Kongu, lunch w Dżakarcie, a na kolację zawitaliśmy  w Kuala Lumpur.

Trzy wielkie azjatyckie stolice w jeden dzień. Tak to wyszło, po tym jak zdecydowaliśmy się odwiedzić Malezję. Spotkaliśmy przemiłą parę Malezyjczyków w górach Huang Shan, tak zachwalili swój kraj, że przemknęła nam przez myśl możliwość skrócenia 45 dni w Indonezji. Trochę poczytaliśmy i złapaliśmy bakcyla. Dokupiliśmy lot w Air Asia z Dżakarty do Kuala Lumpur, no i jesteśmy. Air Asia działa na takiej samej zasadzie jak tanie linie lotnicze w Europie. Przy pomyślnych wiatrach można znaleźć  połączenie porównywalne lub nawet tańsze od autobusu.  W naszym samolocie było około 20 pasażerów – mieliśmy szczęście, że nie odwołali lotu. Swoją drogą nasz kilkugodzinny pobyt na lotnisku w Dżakarcie był dość drogi – 50 dolarów za wizy i 100 zł za podatek wyjazdowy ;) Inaczej się nie dało. Ale obiad był smaczny i co najważniejsze znacznie tańszy niż w Hong Kongu.

Najbliższe dni planujemy spędzić na Perhentian Islands, a potem kilkudniowy trekking w dżungli – przez jakiś czas możemy nie mieć dostępu do Internetu. Trzymajcie kciuki za pogodę!

Kuala Lumpur

Kuala Lumpur

Hong Kong

Comments off

Hong Kong jako specjalna strefa administracyjna Chin stanowi ciekawy ewenement. Nie będziemy się o tym rozpisywać gdyż wszystko można znaleźć w Internecie: Hong Kong na Wikipedii

Tygiel kulturowy porównywalny z tym w Londynie – mieszanka białych, Hindusów, murzynów i Azjatów. Mnóstwo panów w drogich garniturach i luksusowych autach. W centrum 85% samochodów to wypasione Mercedesy, Audi, BMW i Jaguary. W powietrzu co i raz latają prywatne helikoptery. Witryny sklepowe kuszą błyszczącymi  zegarkami i biżuterią po 50 000 – 60 000 PLN. Wszystkie najdroższe marki świata mają tu sklepy dużo większe niż H&M w warszawskich galeriach. Przed sklepami Dolce&Gabbana, Louis Vuitton, Armani, Coco Chanel itp. stoją kilkudziesięcioosobowe kolejki klientów. Ceny są chyba korzystne, gdyż z tego co wiemy zakupy są wolne od cła.

Kolejka do sklepu

Ale też w tej miejskiej dżungli znalazło się miejsce na: malownicze parki w środku miasta, ogromny targ jadeitu, gdzie można było kupić cokolwiek sobie człowiek wymarzy wykonane z tego kamienia, katedrę Św. Jana –kościół metodystów, pozostałość po Brytyjczykach i w końcu Victoria Peak- góra królująca nad miastem, dawniej typowa lokalizacja brytyjskich willi, gdzie kolonizatorzy uciekali przed gorącem zatoki. Na górę można wjechać zabytkowym tramwajem, a widok, który się z niej rozciąga na całą zatokę, wyspę Hong Kong i półwysep Kowloon wart jest nawet nieco zawyżonej ceny biletu.

Poza drapaczami chmur i drogimi sklepami Hong Kong ma też drugie oblicze. Wystarczy kilkadziesiąt minut żeby znaleźć się na pięknej plaży z widokiem na malownicze wysepki. Można też wybrać się na trekking po okolicznych górach zarośniętych gęstym lasem – cisza, zwierzęta, strumyki, wodospady, a na horyzoncie wielka woda. Jeżeli ktoś chce się wyciszyć może też pomodlić się w towarzystwie  wielkiego Buddy na wyspie Lantau – największy siedzący odlany z brązu budda na świecie.

Hong Kong jest też niezłym miejscem na zakup sprzętu elektronicznego. Przy umiejętnym targowaniu można uzyskać bardzo rozsądne ceny – trzeba jednak uważać. Osoby bez smykałki do dobrego zbijania ceny, mogą okrutnie przepłacić. My kupiliśmy od dawna poszukiwane krótkofalówki J Bardzo przydatny gadżet podczas podróży we dwójkę. Zasięg od około kilometra w mieście do kilkunastu w terenie – dla nas to rozwiązanie dużo praktyczniejsze niż telefony.

GALERIA ZDJĘĆ W PICASA (te same zdjęcia co poniżej)

Dzień jak co dzień.

Rano wsiedliśmy do naszego Lamborghini i pojechaliśmy na zakupy. Kupiliśmy kilka brylantów dla Pauliny i kilkanaście Rolexów na prezenty dla znajomych. Wracając do hotelu  wymieniliśmy nasze stare plecaki na zestaw walizek Louis Vuitton, kupiliśmy parę ciuszków w Dolce&Gabbana. Na koniec Paulina namówiła mnie na kilka rzeźbionych  kłów słonia osadzonych w jadeicie. Później była już tylko codzienna rutyna. Helikopter zabrał nas z dachu naszego hotelu na jacht. Po krótkim rejsie po okolicznych wysepkach polecieliśmy na Victoria Peak zjeść kolację w restauracji z panoramą rozświetlonego Hong Kongu w tle. Homary były lekko gumiaste – jutro pójdziemy gdzie indziej.

Tarasy ryżowe

5 comments

Z Yangshuo kolejnego dnia wybraliśmy się na położone około 100 km na północ tarasy ryżowe Dragon Backbone Rice Terraces. Piękne widoki w okolicach wioski Pingnan, ścieżka łącząca dwa punkty widokowe, wysoko nad miastem i nagłe rozpogodzenie – mieliśmy szczęście. I pomyśleć, że niewiele z tego byśmy zobaczyli, gdybyśmy nie odłączyli się od zorganizowanej grupki, z którą tam przyjechaliśmy. Przewodnik na siłę próbował nam wcisnąć 1,5-godzinną wizytę w wiosce długowłosych kobiet. Jak się okazało, kobiety zaplatające swe długie do ziemi włosy można było spotkać też w wiosce Pignan, a napotkanych w trakcie naszej wędrówki widoków nie zastąpiłoby nic.

GALERIA ZDJĘĆ – TARASY RYŻOWE

PS: Nie odnosicie wrażenia, że zdjęcia na Picasa Web Album są gorszej jakości niż te wrzucane w poprzednich postach bezpośrednio na stronę? Prośba o opinie – na naszym 10 calowym ekraniku nie wiele widać :)