Jedziemy dalej na północ. Kolejny przystanek to miasteczko o wdzięcznej nazwie Town of 1770. W tym właśnie roku kapitan James Cook zakotwiczył swój okręt Endeavour w zatoce, nad którą położone jest miasteczko. Miejsce bardzo urokliwe – sporo czasu spędziliśmy eksplorując okoliczne skaliste wybrzeże.

W 1770 wcieliliśmy się na kilka godzin w rolę prawdziwych chopperowyk bikerów. Jedna z atrakcji turystycznych miasteczka – skutery przerobione na choppery, do tego skórzana kurtka, sztuczne tatuaże i w drogę! Pomimo groźniejszego wyglądu skuterki są ciągle skuterkami, więc każdy może spróbować swoich sił – mała moc i automatyczna skrzynia biegów – nie potrzebne żadne prawo jazdy. Jako że Paulina nie ma jednak dużego doświadczenia z jednośladami postanowiliśmy dosiąść jednego choppera we dwójkę. Dzięki temu, że mam prawko na motor i jestem super doświadczonym bikerem ;) , mogliśmy dostać nieco silniejszą maszynę z manualną skrzynią biegów. Zabawa była przednia!

Easy riders...

Kilka godzin na dwóch kółkach i Paulina ze sceptycznie nastawionej do motocykli osoby zmieniła się w prawdziwą harlejówę ;) Tym sposobem zakup motoru po powrocie do Polski przestał być tematem tabu. Ola, kupuj motor i ćwicz zanim wrócimy (kurs już chyba masz, został tylko egzamin). Reszta to samo. Weekendowe wypady za miasto na motorach, to jest to czego zapracowane mieszczuchy jak Wy potrzebują! ;)

Królowa szos...